sobota, 7 stycznia 2012

Trzy metry nad niebem


W ramach oderwania się chwilowo od chorowania i stanu przed-sesyjnego czas na jednej z moich ulubionych książek.

Federico Moccia właściwie nie zrobił nic innowacyjnego. Wykreował dwójkę głównych bohaterów, w bardzo typowy sposób, czarno-biało. Poznajemy więc Babi- uroczą ambitną nastolatkę z dobrego domu, dziewczyna dobrze się uczy, nie sprawia problemów wychowawczych, jest postacią typowo białą. Mamy też Stepa, młodego chłopaka 'po przejściach' (poznajemy jednak je dopiero w toku powieści), zbuntowanego, nie liczącego się z prawem ryzykanta. Jego dni wypełniają głównie siłownia i niebezpieczne wyścigi motocyklowe. Jednak w Stepie jest coś takiego, że od początku zaczyna się go lubić. Gdy powieść rozwija się, a Step pod wpływem Babi diametralnie się zmienia, możemy wręcz być zdziwieni, gdy odkrywamy drugie oblicze chłopaka. Łatwo wysnuć, że młodzi zakochują się w sobie, ich miłość jest trudna, jednak pokonują przeciwności... Nie, nie, nie. Jeśli spodziewacie się ckliwej romantycznej historii z happy-endem to się rozczarujecie. Nie chcę jednak zdradzać treści, bo jest to jedna z powieści którą najbardziej Wam polecam .

Moccia nie chce być banalny. Wie, że czytelnik spodziewa się pewnej konwencji i nie raz robi mu psikusa, wcale jej nie wykorzystując. Pisze językiem lekkim (być może warto pochwalić też tłumacza), lekko zabawnym, błyskotliwym. Ta historia wzrusza i uwrażliwia. Jest bardzo emocjonalna i przełamuje schematy. Pokazuje codzienne życie włoskiej młodzieży, więc dla nas jest również poznawcza kulturowo. Książka bardzo długo 'trzyma' nas w emocjach, na pewno nie raz będziemy ją wspominać. Łatwo wczuć się w historię włoskiej miłości, dlatego też tak chętnie sięga się po książki autora. Co więcej - stworzone postaci są tak żywe, dynamiczne i różne, że zapamiętuje się je wszystkie, nie tylko głównych bohaterów. Nie jesteśmy na zewnątrz, tylko obok nich.

Warto wspomnieć, że książka sprzedała się ponad 1,5 miliona egzemplarzy i w momencie, gdy nie można jej było nigdzie dostać była kserowana i przekazywana z rąk do rąk! Ciekawostką może być fakt, że sam Moccia nie mógł pierwotnie znaleźć żadnego wydawnictwa, które tę książkę wyda!


Na podstawie książki powstał też film, w skrócie nazywamy 3msic (od włoskiego tytułu Tre metri sopra il cielo). Film oglądałam dawno, jeszcze jak nikt nie wymyślił do niego polskich napisów. Jest dostępny na youtubie, z polskimi napisami. Hiszpanie nakręcili też swoją wersję, ale podobno nie dorównuje włoskiej (niestety nie miałam okazji obejrzeć)

W filmie na uwagę zasługuje przede wszystkim wspaniała muzyka Tiziano Ferro (na pewno znacie go z piosenki PERDONO : )).

Oto filmik, który być może zachęci Was do obejrzenia filmu i przeczytania książki. Wybrałam go ze względu na moją ulubioną piosenkę.



Nie byłabym sobą, gdybym na koniec nie podzieliła się moim ulubionym cytatem.

Jestem szczęśliwa. Nigdy w całym swoim życiu nie czułam się tak dobrze. A ty?
- Ja? - przytula ją do siebie. - Ja czuję się znakomicie.
- Tak, że mógłbyś dotknąć palcem nieba?
- Nie, nie tak.
- Jak to, nie tak?
- O wiele wyżej. Co najmniej trzy metry ponad niebem.


Ocena: 10/10

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Usta pełne kamieni


Na kanwie ostatnich wydarzeń, czyli śmierci koreańskiego przywódcy, Kim Dzong Ila, zainteresowałam się Koreą Północną samą w sobie. Niektórzy może wiedzą, inni może nie- ale kulturowe aspekty różnych państw są jednym z moich wielkich zainteresowań. Zaczęłam wgłębiać się w tematykę północnokoreańską i tak oto dotarłam do ksiązki Kanga Czholhwana, uciekiniera z Korei Północnej. Usta pełne kamieni. Dziesięć lat w północnokoreańskim gułagu to pierwsza autobiografia związana właśnie z Krld. Jest to zapis wspomnień autora, niezwykle emocjonalnym i można powiedzieć 'rażący' autentycznością. Dlaczego rażący? Bo w głowie nie mieszcczą mi się niektóre przedstawiane fakty. Korea Północna jest dla nas jedną wielką niewiadomą. Tak naprawdę nie wiemy o niej nic- możemy jedynie snuć przypuszczenia. Dlatego historia opisywana przez Czolhwana, począwszy od dzieciństwa na podwórkach Phenaniu (stolicy) kończąca się rozpoczęciem życia w Korei Południowej jest tak poruszająca. Nie chcę zdradzać treści książki, powiem tylko, że poza bardzo historycznym wstępem francuskiego dziennikarza Pierra Rigolouta i tymi, które wspomina sam autor , znajdziemy tu także wiele informacji o tradycjach panujących na tamtejszejz ziemii. A to również bardzo ciekawe.
Aresztowanie i pobyt w gułagu, kult Wiecznego Prezydenta, zachowanie ludzi-wydają się nam tak kuriozalne, że aż ciężko uwierzyć, że to wszystko prawda. Dlatego tę książkę trzeba przeczytać - chociażby dla zaspokojenia ludzkiej zwykłej ciekawości.

Chciałabym jeszcze nawiązać do tytułu książki. Wyobrażacie sobie, że za bluźnierstwa na temat władzy ktoś - mówiąc kolokwialnie, bo nie ma na to wyszukanych słów- wpycha Wam kamienie do ust wybijając przy tym zęby? Tylko dlatego, że próbowaliście uciec z obozu? To przerasta moją wyobraźnię, kojarzy mi się z II Wojną Światową czy innymi tego typu wydarzeniami. Ale żeby w XX, XXI wieku? Nie mogę pojąć tego jak funkcjonuje do Państwo...

Książka została wydana przez Świat Książki. Opatrzona została przedmową Ewy Ewart, która wspomina też o reportażu wykonanym przez nią i jej ekipę- film nosi tytuł Na osi zła. Planuję go obejrzeć w najbliższym czasie. Planuję również obejrzeć słynny film 'Defilada' opowiadający o Korei Północnej.

Moja ocena: 9/10 (tylko dlatego, że ciężko było mi czasem przebrnąć przez historyczno-polityczne momenty, ale to było akurat potrzebne)

PS. Na koniec chciałabym wspomnieć, że udało mi się zdobyć jedną pocztówkę z Korei Północnej. Pani, która mi ją wysłała mieszka w Wietnamie, ale była w KRLD na wakacjach i tam też ową zakupiła. Podobno niektórym zamożniejszym udaje się wysyłać pocztę wewnętrzną, oczywiście najlepiej z jakąś pochwałą władcy.. Ale Pani zakupiła też znaczki i nakleiła dodatkowo. Tak więc mam w swojej kolekcji taką perełkę:


Nie przywiązuję zbytniej wagi to znaczków, ale ten jest dla mnie wyjątkowo cenny.

PS2. W ramach postanowień noworocznych obiecałam sobie czytać więcej, oglądać przynajmniej 2 filmy w miesiącu i nie zostawiać niczego na ostatni moment. (a właśnie to robię...) Tak to już jest ;) Mam nadzieje, że chociaż dwa powyższe uda mi się zrealizować!

Zdjęcie pochodzi z serwisu lubimyczytac.pl