wtorek, 30 kwietnia 2013

Niemiecka muzyka i brak czasu

Tyle powinnam tutaj napisać, ale to nawet nie brak zapału, tylko jakieś dwudniowe zmęczenie. Wciąż nie skończyłam sesji zimowej, co doprowadza mnie do szału - nawet nie mam kiedy odpocząć.

Mam mnóstwo do ogarnięcia, w pokoju i życiowo.

Wczoraj miałam niemiecki kryzys, ale nie poddałam się i na śpiąco przerobiłam powtórki, dlatego jestem z siebie niewyobrażalnie dumna.

Przeczytałam 3 książki, obejrzałam 2 filmy, załatwiłam mnóstwo spraw "na mieście", przygotowałam sobie trochę materiałów na nowy rok akademicki, zrobiłam dobry wywiad.. :)

A tymczasem zostawiam Wam tu trochę niemieckiej muzyki sprzed paru lat!

Romantyczno-wolno-nostalgicznie:


Taki z niego Niemiec, jak ze mnie, ale to jeszcze z czasów niemieckiej VIVY +! I wyraźnie w miarę, więc warto posłuchać :



No i perełka z mundialu 2006, pewnie każdy kojarzy.. Ale tym razem po niemiecku ;)



Dobranoc!

piątek, 26 kwietnia 2013

Nietypowe sposoby na naukę języków

Przyznam, że okropnie mi się nie chce. Jestem zalatana, zabiegana, nie mam czasu poleżeć i popatrzeć w sufit. Mimo, że dziś TAK OKROPNIE MI SIĘ NIE CHCIAŁO przed północą zmusiłam się do niemieckich powtórek. Poszło gładko, także siła motywacji bywa wielka ;)

Jestem w trakcie przygotowywania rankingu moich ukochanych bajek Disney'a i podczas opracowywania tej notki wpadłam na świetny pomysł - może ulubione niemieckie bajki mają na youtube swoje niemieckie wersje? Ano, mają. Ale zetknięcie się z nimi, szczególnie tymi najukochańszymi, najbardziej znanymi, było dla mnie szokiem. Siedziałam przed laptopem i myślałam 'Boże, jaki ten język jest brzydki'.


Dla przykładu wstawię tutaj jedną z najbardziej ulubionych piosenek z bajek: "Ty i ja" z Olivera i spółki (znam tę bajkę na pamięć, zawsze na niej płaczę i wcale się tego nie wstydzę! Moja kaseta video z Oliverem była przerobiona na wszystkie możliwe strony).

Tak pięknie brzmi po polsku :)



A tak po niemiecku...



Dobra jest też polska wersja z Arielki:



A po niemiecku brzmi tak:



I na koniec zostawiłam Pocahontas (chyba wszyscy pamiętają):



I w języku zachodnich sąsiadów:



No i na koniec, mix niemieckich piosenek :



Z boku youtuba znajdziecie również te wersje w innych językach.

Zachęcam do próby nauki "na piosenkach z bajek" języka, którego się uczycie. To dość nietypowy sposób, ale pozwala zapamiętać niektóre zwroty. A poza tym lepiej uczy się z czegoś, co niekoniecznie jest książką ;) Za jakiś czas przypomnę inne piosenki i nie tylko po niemiecku . Tymczasem - dobranoc! Ps. A jaka jest Wasza ulubiona piosenka Disneya? I w jakim języku? ;)

czwartek, 11 kwietnia 2013

Time flies..

Czas leci nieubłagalnie... To już kwiecień. Oby okazał się bardziej owocny od poprzednich miesięcy. Mimo, że blizna wciąż daje o sobie znać, jest już o wiele lepiej...

Dzisiaj postanowiłam wstawić recenzję projektu muzycznego, który mnie naprawdę zafascynował.



Gdy reprezentacja narodowa gra ważny mecz, wszyscy* jesteśmy Polakami. Nie wszyscy z nas pamiętają jednak, że dawno, dawno temu, w czasach, w których ziemie polskie porastały bujne lasy, nasi przodkowie nazywali się byli Słowianami. Nawet jeśli uważaliśmy co nieco na lekcjach historii, na pewno nie sięgamy na co dzień do pradawnej kultury i muzyki. Polski producent muzyczny – Donatan postanowił zrealizować nietypowy projekt – wrócić do pradawnych brzmień i połączyć je z ... rapem. 

Śmiało można powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę. Do współpracy przy płycie zostało zaproszonych 33 raperów oraz zespół Percival, który według mnie stanowi rdzeń tej produkcji. Grupę tę tworzą ludzie zafascynowani archeologią i pradawną historią, wykonują muzykę Słowian i Wikingów.


Można mieć wrażenie, że płyta Donatana jest skrupulatnie realizowana zgodnie z pierwotnym założeniem. We wstępie doskonale znany filmowy lektor, Tomasz Knapik, przybliża nam w ogromnym historię Słowian. Jest to niewątpliwie zabieg, który pozwala wczuć się w klimat krążka. Zaproszeni do produkcji raperzy podołali niełatwemu zadaniu, aby spróbować dopasować teksty do motywu przewodniego – Słowian i zarówno warstwa tekstowa, jak i rapowana wpisuje się w atmosferę produkcji. Wśród tylu wykonawców musiały jednak znaleźć się produkcje lepsze i te nieco gorsze.
Na pewno warto wyróżnić tutaj kilka utworów. „Budź się" w wykonaniu Pezeta, Gurala i PIHa wypadło nadzwyczaj dobrze. Czy to zasługa oprawy muzycznej czy samych wykonawców – trudno powiedzieć. Utwór ewidentnie wpada w ucho i „przyczepia się" do człowieka na dłuższy czas.Ten Typ Mes bezapelacyjnie czuje słowiańskie flow i „Będą Cię nienawidzić" jest, według mnie, najlepszym utworem płyty.


Słabiej wypadli natomiast Chada, Sobota i Słoń w utworze „Niespokojna dusza" (mimo, że sam utwór jest niezwykle klimatyczny, można przypuszczać, że prasłowiańską aurę uratował jedynie zespół Percival). Nie podoba mi się również utwór Tedego – wykonanie rapera gryzie się z ogólnym założeniem projektu, a wers „Słowiańska Polska robi hałas" brzmi po prostu tanio. Rozumiem osoby, które uważają Tedego za legendę polskiego rapu, jednak osobiście nie podzielam tego stanowiska i nie uważam, żeby tylko z tego względu uważać wszystkie jego wykonania za „przynajmniej dobre" jak można było wyczytać wśród komentarzy słuchaczy.


Jeśli chodzi o muzykę, to jest bardzo równo, co w tym przypadku oznacza po prostu wyjątkowo dobrze. W pudełku z płytą znajdziemy też drugi krążek z wersjami instrumentalnymi, więc nawet osoby, które za bardzo za rapem nie przepadają, mogą poczuć prasłowiański klimat.


Na korzyść projektu przemawia również doskonale zaprojektowana okładka – cóż innego mogło ozdobić słowiański materiał, jeśli nie piękna Słowianka z warkoczem? Współpraca z dziewczyną o magnetycznej urodzie – Luxurią Astaroth zaowocowała kilkoma wyróżniającymi się teledyskami, niektóre z nich utrzymano w konwencji wręcz baśniowej. Mimo że, ku uciesze słuchaczy płci męskiej, jeden z nich wręcz kipi seksualnością, nie można uznać teledysków za tendencyjne, czy też porównać ich do tych oglądanych w popularnych muzycznych stacjach telewizyjnych.
Donatan napisał w książeczce dołączonej do płyty, że jego celem było oderwanie się od trendów i schematów rapu pochodzących zza oceanu. Cel został zrealizowany, można powiedzieć, że w o wiele większym stopniu, niż można było początkowo przypuszczać. O tym krążku będzie się jeszcze mówić i to nie tylko w kontekście muzyki. Produkcja Donatana z pewnością wpłynęła na wzrost zainteresowania pradawną słowiańską tradycją, kulturą i muzyką, a także na chęć dogłębnego poznania tej ostatniej (widać to na przykład, po ilości odtworzeń utworów zespołu Percival w ciągu ostatniego miesiąca w serwisie youtube).


Jeśli lubisz rap – na pewno znajdziesz na tej płycie coś dla siebie. Jeśli za polskim rapem nie przepadasz – włącz krążek z wersjami instrumentalnymi i wczuj się w słowiańskie klimaty. A podczas przypadającej dwa razy w roku równonocy pomyśl o swoich pradawnych przodkach. Projekt Donatana jest dla nas wszystkich. Bo przecież wszyscy jesteśmy Słowianami.


*może większość ;)