wtorek, 28 maja 2013

Niektórzy lubią poezję.

Dzisiaj jest nostalgicznie, jest wczesny ranek, więc będzie powrót do poetyckich "korzeni". Kiedy to było...

Historia jednej znajomości

był dla mnie dżentelmenem
(to takie przestarzałe słowo)
był też jak
Englishman w piosence Stinga
spacerując rozszerzał żyły i
zaparzał herbatę serca

życie na gorąco

zielone baloniki - te na szczęście
występują tylko w piosenkach
dla wrażliwych nowojorskich dam
gorzkiego serca
popijających kawę przy piątej alei

tamtego popołudnia

grało wszystko
jak w szwajcarskim zegarku
jednak nigdy nie spędzaliśmy
poranków w Genewie
zastanawiając się
czy Słowacki naprawdę kochał Szwajcarię

czy była tylko w jego snach.


nowojorska dama i angielski pan.

A już w niedzielę Lana!



1 komentarz:

  1. To jest naprawde dobry wiersz! Miło się czyta. Również o poranku :) Pisz więcej! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń